Myśli przed wyjściem z domu...

<< powrót

Podróż…może być wycieczką dla dziecka, pielgrzymką dla pątnika, wyprawą dla odkrywcy, wyjazdem dla biznesmena…Może też opisywać wędrówkę, włóczęgę, ekspedycję. Jednak to tylko słowa, które bez zatrzymania nad nimi, bez ich rozwinięcia stają się pustym opisem aktywności człowieka. A przecież podróż nie jest tylko prostym przemieszczeniem się z punktu A do punktu B, a podróżny nie jest tylko prostym obiektem przemieszczającym się między tymi punktami.

Socjolog Krzysztof Podemski cytując Clifforda pisze, iż podróż to „zespół mniej lub bardziej dobrowolnych praktyk stosowanych w celu opuszczenia domu, aby udać się do odmiennego miejsca”. Myśląc o podróży w takich kategoriach będzie nią ciąg zdarzeń, które towarzyszą nam, gdy wychodząc z domu odważamy się zostać „obcymi”, tracąc równocześnie pewną część naszej „swojskości”. W definicji tej ukryte są niewidzialne siły zmuszające człowieka do spakowania walizki, założenia plecaka, zamknięcia torby podróżnej i podjęcia niesamowicie odważnego czynu opuszczenia domu. Podróż to właśnie te siły. Siły, które rzucają nas mimo obaw, niepokojów i lęków w najbardziej niewyobrażalne miejsca i nakazują przemierzać najmniej oczekiwane drogi…

…Przemierzając bliższe i dalsze zakątki naszego globu, odwiedzając mniej lub bardziej nieznane miejsca i poznając mniej lub bardziej opisane społeczeństwa jesteśmy świadkami lub uczestnikami wielu podróżniczych spotkań. Osoby wędrujące z plecakami i torbami podróżnymi spotykają się w hotelach, pociągach, na statkach i w czasie uprawiania różnego rodzaju aktywności. Rozmowy, które toczą się w trakcie takich spotkań najczęściej koncentrują się wokół powierzchownych pytań: skąd się przybyło i dokąd zmierza. Często można usłyszeć dobre rady tych, którzy „już tam byli”, rzadziej głębsze w swej treści próby odpowiedzi na pytanie dlaczego udajemy się w podróż? Czego w podróży szukamy? Jakie pasje i marzenia wyciągnęły nas z zacisznych, bezpiecznych i znanych domowych pieleszy w świat nieznany, a często całkiem odmienny? Czy w podróż udaliśmy się, by spełnić marzenia „piętnastoletnich kapitanów” o bezkresnych horyzontach czy raczej dlatego, by oddać się komercyjnym uciechą odwiedzanych miejsc? A może podróżując uciekamy…?

Z pozoru osoby w drodze wydają się bardzo podobne. Zbliżone stroje zachowania, język i styl bycia. Lecz bliższe przyjrzenie się osobom podróżującym pozwala zidentyfikować odmienne typy podróżników czy też może typy osób podróżujących. Z pozoru podobni sobie zaczynają się różnić, posiadają inne cele, motywy, sposoby ich realizacji. Choć wielu z nich ma plecak, to jednak posiadają cechy niekiedy niemożliwe do pogodzenia. Jakie motywy podróży nimi kierują? Dlaczego ludzie odbywają swoje podróże? Czy jest możliwy do zidentyfikowania jakiś jedne wspólny, choć może nie zawsze uświadamiany, mianownik.  

Może są nim zawarte w sobie: potrzeba „latania” oraz potrzeba „opowiadania o lataniu”, przeżywania i dzielenia się przeżyciami. W efekcie zestawienia tych dwóch składowych otrzymujemy trzeci stan - Uwolnienie. Uwolnienie, które umożliwia nieskrępowane, otwarte, niezależne, nieograniczone oglądanie, przeżywanie i opowiadanie świata, a w efekcie odkrycie, poznanie i zrozumienie siebie. Może wspomniane Uwolnienie jest wielkim wspólnym mianownikiem, klamrą spinającą wszystkich wędrujących, podróżujących i włóczących się. Jakże dramatycznie czuć się może człowiek nie mogąc realizować swoich pasji, marzeń czy choćby zwykłych małych pragnień. Gdy nie może rozwinąć swoich skrzydeł mimo, że czuje ich istnienie. W podróży – nawet tej najmniejszej – wzlatujemy niczym Ikar. Ale jakże tragiczny los spotyka kogoś kto realizuje się w swych marzeniach i pasjach, lecz jest osamotniony w swej pełni emocji, niczym pustelnik w odludnej jaskini. Wyobraźmy sobie człowieka, który widział cuda natury, był na krańcach świata, spotkał najodleglejsze mu kultury oraz przeżył mrożące krew w żyłach przygody i nie może swoich przeżyć nikomu opowiedzieć. Czyż nie jest to bohater tragiczny?

Praktycznie w każdym miesiącu roku, w większości zakątków świata, na znakowanych szlakach turystycznych, trudnych do określenia bezdrożach i wyraźnych drogach znajduje się wielu wędrujących, podróżujących, włóczących się. Zjawiają się nie wiadomo skąd, odchodzą w nieznane, lecz przez jakiś czas niekiedy są obok siebie. Są wśród nich wczasowicze udający się na wypoczynek, turyści zwiedzający świat, odkrywcy i zdobywcy mający obrany cel eksploracji, metafizyczni wędrowcy bez celu i ci z pozoru tylko przejeżdżający z punktu A do punktu B. Barwny korowód ludzkich istnień. Podróżując w przestrzeni, mniej lub bardziej świadomie podróżują w głąb siebie, odkrywając swoje Ja teraźniejsze lub przeszłe…

Podróż to uwolnienie, to szansa poznawania i rozumienia, to możliwość przeżywania i opowiadania. Parafrazując znanego pisarza podróż to Journey to the Center of the Heart. Przynajmniej tym być może.

Jeśli tak jest to zakładając plecak czy pakując torbę podróżną pamiętajmy, że właśnie zaczyna się dla nas magiczny moment, w którym będziemy mieli okazję poznać siebie, spotkać swoje myśli, choć na chwilę "zatrzymać czas".

Autor: Jacek Kotus